Kairski deszcz pełen miłości

Sobotnie wrześniowe południe na placu dominikańskim z dużą białą, croissantem czekoladowym, “Życiem na pełnej petardzie” i z Jego miłością. Za oknem pierwsze krople jesiennego deszczu zaczynają malować magiczny klimat Krakowa, w którym zakochałam się jeszcze w liceum.

Powracają wszystkie marzenia, tęsknoty sprzed kilku lat i nieodłączny tekst “Jak zakochać się to tylko jesienią, wieczorem w deszczowym Krakowie”. W słuchawkach płynie “Tak bowiem Bóg umiłował świat”. Bez przerwy.

Aromat kawy pobudza umysł, niewymuszone, pełne autoironii teksty ks.Kaczkowskiego coraz bardziej ciekawią, a muzyka totalnie rozwala na kawałki moje serce i napełnia je łzami.

Czuć we mnie jeszcze egipskie klimaty nie tylko dlatego, że mam kolorową torbę i krzyżyk na ręce. Czarne błyszczące oczy Norhen, Samy, Omara, Jolie, Negle, Rokaii, Mariem, Joshepa, Jona ciągle powracają. Uruchamia się tęsknota za rozmowami do 3 nad ranem, kręgami, szaloną jazdą Refata, pełnym troski spojrzeniu Nadine, żartami Amy z abuny i Ashrafa, a nawet za docieraniem się i kurczakiem crunchy. Dopiero teraz kiedy powracam do codzienności, ze względnie poukładanym życiem zaczyna do mnie docierać sens tych trzech tygodni. Właśnie dzisiaj w deszczu, o którym w Kairze można pomarzyć. Kawałek po kawałku odsłania mi tę tajemnicę, bo mimo wielu odkryć to czas spędzony na wolontariacie w Egipcie nadal pozostaje dla mnie zagadką. Uruchomił wiele tęsknot, pragnień, które jak się okazuje były we mnie od dawna.

Kilka dni temu odgrzebałam kalendarz z 2011 roku. Przy 31 grudnia zapisałam “A za rok myślimy o Afryce”. Nawet nie pamiętam żebym wcześniej miała takie myśli i do tego je zapisywała. On pamiętał i pięć lat później  już nie tylko myślałam, ale rzeczywiście postawiłam swoje stopy na afrykańskiej ziemi. Na razie na północy, lecz kto wie gdzie mnie jeszcze zaprowadzi.

Bóg pamięta o każdym moim pragnieniu, marzeniu. Dobrze wie co się dzieje w moim sercu, a żeby je upewnić powtarza tylko “Bądź wierna. We wszystkim. Codziennie. Bądź wierna w każdym pragnieniu.”.

Zakochuję się w Nim coraz bardziej, a On mnie zmienia. Sprawdza, oczyszcza, doświadcza i choć nie ukrywam, że boli to codziennie oddaję każde pragnienie i marzenie z przekonaniem, że On najlepiej się zatroszczy, a jeśli taka Jego wola to w 2018 ponownie w zatłoczonym Kairze powiem Ashrafowi, że pamiętałam i nie wszyscy są ślepi.

Tymczasem wracam do Krakowa z trochę mniejszym smogiem, ale z Łaską, bo On codziennie na nowo zakochuje się we mnie blondynce ze słonecznikiem w ręce, który zaraz powędruje do Jego kolejnej córki, bo ją tak samo kocha i nigdy nie odpuści, nie porzuci bez wyjaśnienia. Tylko mówi ze spokojem, że dzięki Jego miłości przed nami życie wieczne.

 

Piękna dzięki Łasce

Jestem zrodzona z Łaski. Dzięki niej mogę codziennie rano wstać, umyć zęby, zjeść, powkurzać się na świat, podziwiać jego piękno. Mogę iść do Twojego domu i spożywać Twoje ciało. Nie do końca to ogarniam, ale wiem, że dzięki temu małemu kawałkowi chleba jestem mocna-przede wszystkim w wierze. Dziękuję Ci za Łaskę pewności w wierze, bo nawet jak wątpię to chronisz mnie przed wątpliwościami w Ciebie i Twoją MIŁOŚĆ. Często tego nie doceniam, ale dzisiaj szczerze dziękuję. I teraz się śmiejesz, bo już dawno to widziałeś w moim sercu, a ja stukam w klawiaturę. Ale w końcu tydzień temu sama ogłaszałam światu, że W SOCIAL MEDIACH JEST MIŁOSIERDZIE. Dla Ciebie nie ma granic. Jesteś ponad nie. Twoja pamięć jest większa niż ta w najlepszych komputerach. Lepiej komunikujesz niż wszystkie komunikatory na świecie. Jesteś ciekawszy niż najnowsza aktualizacja instagrama. I zaskakujesz codziennie. Od wczoraj mi mówisz, że mnie zaskoczysz, a ja z uporem dziecka chcę już wiedzieć. Pewnie będę się śmiała kiedy pokażesz mi tę niespodziankę. Czasami się boję Twoich planów, bo mogą być inne niż moje, ale wiem, że mnie nie skrzywdzisz i chcesz dla mnie jak najlepiej. I znasz moje pragnienia, widzisz te wszystkie powtórzenia i nadal mnie kochasz. Taką pokręconą ze snapchatem w ręce. Pokazujesz mi jak uwielbiać i mówisz, że to jeszcze nie wszystko, że jest więcej. Już się cieszę na myśl co będzie tam. Najpierw w Kairze, później tu w Polsce, a kto wie kiedy już u Ciebie. W miejscu gdzie uwielbienie się nie kończy. I te słowa i myśli też są z Łaski, bo dzięki niej mogę tu stać, a właściwie siedzieć w moim małym pokoiku. Wspominać jak z Uwielbiaczami siedzieliśmy w tej klitce i wysławialiśmy Twe Święte Imię. Jak podczas ŚDMu w tym tym syfie stałam i uwielbiałam. Ale sama bym nie mogła tylko w Tobie, z Tobą i przez Ciebie. Przez wzgląd na Twoje słodkie Imię-Jezus, które mnie uspokaja i daje radość-wielką radość. Dzięki niemu lśnię! Tak lśnię! Błyszczę! I choć sama tego nie widzę to dociera do mnie to kim jestem! Jestem Twoim PIĘKNEM! A jak patrzę na ludzi, którzy są dookoła to nie mogę wyjść z podziwu, bo wszyscy jesteśmy stworzeni na Twój obraz i podobieństwo! Każdy! Skoro my jesteśmy cząstką Ciebie, karmimy się Twoim Ciałem, błyszczymy to co dopiero TY! Ty, który jesteś niewyczerpanym źródłem ŁASKI.

Rozlej swoją Łaskę wszędzie tam gdzie mnie zaprowadzisz. Amen!

ŚDMy i cała reszta

Jestem wolontariuszem w KO ŚDM od ponad roku i dopiero dzisiaj, właściwie 6 minut 55 sekund temu na prawdę zobaczyłam piękną perspektywę tego wydarzenia. Chociaż przez rok wrzucałam zdjęcia, promowałam ŚDM, opowiadałam jakie to cudowne wydarzenie, chodziłam po Krakowie ze Snapchatem w ręce i przedstawiałam świętych to wiele razy chciałam zrezygnować. Rzucić to wszystko. Za każdym razem coś, a raczej Ktoś mnie powstrzymywał i dlatego dzisiaj mogłam poczuć i zobaczyć sens mojej pracy.

Codziennie czytam hejty, staram się na nie z miłością odpowiadać. Ludzie nie są zachwyceni z ŚDM. Ciągle coś jest niejasne. Strach. Paraliż. Czarne wizje. A gdzie tu radość? Młodość? Mój znajomy Brazylijczyk, który pracuje w komitecie mówi, że tylko w Polsce jest taka fala hejtu i niezadowolenia. Na innych profilach radość i oczekiwanie. A u nas? Kasa, kasa, korki, kasa, zły Kościół, kasa, zły Papież, kasa. I tak w kółko. Kiedy rozmawialiśmy o tym jak przekonać Polaków to mówił “Piszmy i pokazujmy ŚDM jako świetne radosne wydarzenie”. Tak super pomysł tylko to nie przejdzie, bo jak na komentarz “Chcesz zachorować na jakąś egzotyczną chorobę jak ebola, albo nawet zginąć w zamachu? Przyjedź na ŚDM. Wszystko na Twój koszt i podatnika.” odpowiedzieć “Przyjedź! Będzie super!”. I często opadają mi ręce. Sama zaczynam tracić radość z przygotowań. I myślę sobie “jak mamy pokazać światu piękno wiary, Polski i polaków skoro my się z tego nie cieszymy?”. Wchodzę na inne międzynarodowe konto, które prowadzę, a tam sama radość! Ludzie na prawdę nie mogą się doczekać! Jak wstawiłam zdjęcia niedzielnego rosołu to byli zachwyceni! Napisał do mnie chłopak z Indii, który opowiada mi o Chopinie i jakimś super kompozytorze z Krakowa o którego istnieniu nie miałam pojęcia!

Cały świat czeka na ŚDM tylko w Polsce wydaje się to jakieś smutne. Też tak myślałam. Prowadzę w mojej parafii scholę i co miesiąc mamy czuwania przed ŚDM. Frekwencja słaba. Raczej starze osoby. W zespole jest nas 16 osób, a na wyjazd do Krakowa z całej parafii zapisało się jakieś 10 os!  Trochę przerażające. Ale ciągle powtarzam sobie “Wystarczy, że jedna osoba otworzy swoje serce”. Bo Bóg wie co robi i dał nam ŚDM aby choć jedna osoba poznała Jego Miłosierne oblicze.

A my Polacy nie jesteśmy tacy źli, bo wśród tego narzekania są takie perełki jak Hymn ŚDM w góralskiej aranżacji(https://www.youtube.com/watch?v=p9Oc0QCjzFk ), którego słucham już 5 raz! Po pierwszych dźwiękach miałam gęsią skórkę. Jak zaczęli śpiewać to zadrżało całe moje ciało i popłakałam się. Czuć MIŁOŚĆ. Tak śpiewają ludzie, których serca są rozśpiewane. I ja w końcu po roku wolontariatu zobaczyłam światło! Oczywiście moje serce radowało się kiedy rosła liczba followersów, kiedy ludzie pisali, że czekają, kiedy ŚDM Wola Batorska wymyślała kolejne odjechane akcje jak Franek z plasteliny! Ale dzisiaj przypomniałam sobie o tym ze zdwojoną siłą. Przypomniałam sobie, że są ludzie w Polsce, którzy cieszą się i też nie mogą się doczekać! Wczoraj na Snapchacie odnalazła mnie znajoma z Torunia, która bierze grupę dzieciaków do Krakowa. Napisała, że bardzo się cieszy, że jestem zaangażowana. A ja sobie pomyślałam przecież to nic nadzwyczajnego. Ale jednak jest w tym coś cudownego, bo pracuję ze wspaniałymi dziewczynami w Social Media i widzę jak cała nasza czwórka rozwija się. I technicznie i duchowo. Widać to w naszej pracy, ale przede wszystkim w relacjach między nami. Same się nakręcamy na ŚDM, bo ŚDM to spotkanie z Bogiem i z drugim człowiekiem nawet przez facebooka 🙂

Polska jest piękna. Nasza kultura, tradycja, historia. Polacy to wspaniali ludzie. Szczerze kocham nasz kraj i dziękuję Bogu, że mogłam się tu urodzić, wychowywać i że to u nas w Polsce będą Światowe Dni Młodzieży! Bóg nie mógł sobie wybrać lepszego miejsca i czasu aby zrobić rewolucję w sercach Polaków! Skoro w moim sercu robi takie cuda to w Twoim też!